Niech żyje bal!

Grudzień bez wątpienia jest jednym z najaktywniejszych miesięcy w ciągu całego roku i nic w tym dziwnego, skoro na nim rok się kończy, zmusza nas więc też do wielu refleksji i podsumowań.

Dla nas, barmanów, grudzień to, pomiędzy innymi, w dużej mierze czas przygotowywania się do sylwestra. Zdarza się jednak, że barman dostaje w sylwestra wolne i samemu będąc z tego powodu w ciężkim szoku, zgadza się wpaść na jakąś zorganizowaną przez znajomych, domową celebrację. My zaś mamy tak, że jeśli czasem bierzemy udział w jakiejś imprezie, to prędzej czy później ktoś powie: „Hej, ty jesteś barmanem, zrób nam jakiegoś drinka!”.

Z robieniem drinków na domówkach problemów jest kilka – podstawowy to oczywiście brak składników. Jak mam zrobić Pornstar Martini, skoro nie mam wódki waniliowej, nie mam marakui, nie mam cytryny ani syropu? Oczywiście, że nie zrobimy drinka takiego, jak wpijemy w barze, ale jeśli zachowamy otwartą głowę i przeszukamy gospodarzom szafki w kuchni, to wszystko jest możliwe. Syrop cukrowy to najmniejszy problem wystarczy bowiem rozpuścić cukier w cieplej wodzie. Proporcja, o której dążymy do 1:1, czyli tyle samo wody co cukru, ale w domowych warunkach nie ma co bawić się w aptekarza, napełnijmy kubek w trzech czwartych cukrem i zalejmy wrzątkiem do pełna, mieszając cały czas – w miarę rozpuszczania cukru w kubku może robić się trochę wolnego miejsca, wtedy dolewajmy więcej wody i po chwili mamy gotowy cukrowy syrop. Sok z cytryny nie będzie problemem, jeśli mamy pod ręką naręcze cytryn, ale jedna czy dwie to może być trochę mało, jeśli chcemy zrobić więcej niż cztery drinki. W większości kuchni można na szczęście znaleźć kwasek cytrynowy, który rozpuszczony w wodzie może nam w zadowalającym stopniu sok z cytryny imitować – ważne, tylko żeby nie przesadzić, czubata łyżeczka na szklankę wody powinna wystarczyć. Trochę większym problemem będzie marakuja – tej bowiem nie wyczarujemy w żaden cudowny sposób. Chcemy jednak zmodyfikować nasz koktajl i zamiast cudownej marakui dać np. łyżeczkę dżemu z brzoskwiń, moreli czy mango. Możemy dać też trochę soku multiwitaminowego albo nawet ananasowego – cokolwiek z żółtym, tropikalnym owocem nada naszemu improwizowanemu drinkowi egzotycznego, nietypowego posmaku. Waniliowa wódka też nie będzie nam potrzebna, ważne, żeby była jakakolwiek wódka! A jeśli zależy nam na waniliowym posmaku, to do całości możemy dodać kilka kropel waniliowej esencji, takiej, jaką dodaje się do ciast – tę w końcu też można w wielu kuchniach znaleźć. I Voila, mamy drinka z niczego!

Dobrym rozwiązaniem, żeby się nie narobić, ale jednocześnie gawiedzi dogodzić, jest przygotowanie ponczu. Czym są poncze? Mieszanymi w wielkiej misce lekkimi napojami alkoholowymi. Możemy je przyrządzić ze wszystkiego. Butelka ginu, karton soku pomarańczowego, rozpuszczony w wodzie miód, lód, woda, pokrojone w plasterki cytryny. Syrop imbirowy? Czemu nie? Herbata? Jak najbardziej! Posypać wszystko gałką muszkatołową? Super! Ogranicza nas wyobraźnia i zawartość lodówki.

Jeśli chcemy zaoszczędzić na czasie i przygotowywać po kilka koktajli naraz, możemy też posłużyć się blenderem i przyszykować mrożoną Margaritę. Szklanka tequili, pół szklanki soku z limonki, pół szklanki likieru pomarańczowego, spora garść mrożonych owoców – truskawek, malin, mango, gruszek, co nam się trafi. Wszystko wrzucamy do kielichowego blendera i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Podajemy najlepiej w ikonicznych szklankach z krawędzią oprószoną solą, ale da radę nawet zwykły kieliszek do wina. Zamiast owoców możemy użyć, jak wcześniej, trochę dżemu, wtedy dodajmy tylko kilka kostek lodu. Likier pomarańczowy zastąpi nam sok zmieszany z syropem albo znów, syrop z dodatkiem aromatu do wypieków. A jak zamiast tequili użyjemy zwykłej wódki, wciąż uzyskamy bardzo przyjemny w smaku i konsystencji drink!

Sylwester to oczywiście szampany i wina musujące – i czasem i one mogą nam posłużyć do pysznych mieszanek. Jeśli chcemy działać prosto, najlepsza będzie wszelkiego rodzaju wariacja na temat Bellini, mimozy lub Kir Royal. Są to odpowiednio wino musujące odpowiednio z musem z białych brzoskwiń, sokiem pomarańczowym lub likierem z jeżyn. I tutaj tak samo – możemy eksperymentować z tym, co mamy, zmiksować z wodą mrożone owoce – czy to brzoskwinie, czy truskawki, czy nawet mieszanki owocowe. Świeżo wyciskane soi sprawdzą się najlepiej, ale przecież i kartonowy może dać zadowalający efekt. O i może przydadzą się do czegoś te zakurzone butelki likierów z końca barku albo stara nalewka babci, której nikt nie chciał pić, bo za słodka?

Na sylwestrowy wieczór i na cały rok życzymy wszystkiego najlepszego i szampańskiej zabawy! Nie bójmy się próbować nowych smaków i bawić się w mieszanie drinków. Czerpmy z piciaprzyjemność i zawsze róbmy to z umiarem!

Prestiż  
Grudzień 2023